„Wsiąść do pociągu byle jakiego"
Featured

„Wsiąść do pociągu byle jakiego"

Nie tym razem pociąg nie był byle jaki tylko Intercity relacji Rzeszów Główny- Kraków Główny.

18 czerwca uczniowie klas III D i VI- VIII F Szkoły Podstawowej udali się na wycieczkę.

O godzinie 6. 00 rano czekał na nas pan Piotr, który szkolnym busem  zawiózł nas na dworzec PKP w Rzeszowie. Tam zaczęła się nasza wyprawa. Po przejściu na właściwy peron zajęliśmy miejsca w pociągu. Podróż do Krakowa trwała około 90 minut i minęła nam bardzo szybko, tym bardziej że spędziliśmy ją w komfortowych warunkach. O godzinie 9.30 byliśmy w Krakowie, ogromny dworzec i przejście przez Galerię Krakowską u niektórych wywołał lekki niepokój, który bardzo szybko minął. Po wyjściu na miasto udaliśmy się na przystanek tramwajowy przy Teatrze Słowackiego, kupiliśmy bilety i tramwajem 73 pojechaliśmy na Wawel. Potężny zamek i smocza jama zrobiła na dzieciach ogromne wrażenie. Po wysłuchaniu legendy o wawelskim smoku i pamiątkowej fotografii spacerowaliśmy nad Wisłą podziwiając zacumowane statki i pływające łabędzie. I tak spacerując doszliśmy aż do Kazimierza, który zauroczył nas malowniczymi uliczkami i zielonymi zakątkami by dotrzeć nad kładkę Bernadtkę.  I znowu kilka zdjęć i powrót tramwajem na Plac Wszystkich Świętych, gdzie zjedliśmy niezbyt zdrowy, ale za to bardzo smaczny posiłek w pobliskim MacDonaldzie. Po jedzonku wstąpił w nas nowy duch i podwójne siły, które były bardzo potrzebne do dalszego zwiedzania miasta. Na krakowskim Rynku wysłuchaliśmy hejnału i legendy z nim związanej, karmiliśmy stada gołębi i zobaczyliśmy najważniejsze zabytki jak Sukiennice, Kościół Mariacki czy Ratusz oraz jedliśmy pyszne lody. Po tak intensywnym zwiedzaniu trzeba było odpocząć i tu na ulicy Floriańskiej w muzeum klocków lego rozpoczęła się fantastyczna zabawa. Niestety musieliśmy ją przerwać by zdążyć na pociąg powrotny. Jednak na polską kolej zawsze można liczyć i po przyjściu na dworzec okazało się ,że pociąg jest mocno opóźniony. Ale to nic bo mieliśmy czas na zakupy w galerii. W końcu udało się wsiąść do pociągu jadącego do Rzeszowa, za opóźnienie pani konduktorka wszystkich pasażerów częstowała wodą i wafelkami, więc było miło i słodko. I znowu podróż minęła bardzo szybko, bo pociąg pędził 160 km/h i nawet nie spostrzegliśmy się kiedy trzeba było wysiąść w Rzeszowie, gdzie czekał na nas pan Piotr i zabrał do domu. W czasie tak długiej i intensywnej wycieczki dzieci wykazały się ogromną wytrzymałością i wigorem, nikt nie marudził, nie płakała nawet nikt nie chciał się zdrzemnąć by nie przegapić jakiejś atrakcji.